Budka Suflera rozpoczyna kolejny rozdział w swojej długiej historii. Po odejściu Jacka Kawalca przy mikrofonie legendarnej formacji pojawił się Krzysztof Wałecki – wokalista doskonale znany fanom polskiego rocka, przede wszystkim z Oddziału Zamkniętego. Muzyk potwierdził, że zdecydował się na stałą współpracę z Budką Suflera. Teraz zmiana stała się faktem również na scenie.
W ostatnich tygodniach wokół Budki Suflera nie brakowało emocji. Najpierw szerokim echem odbiło się odejście Jacka Kawalca, później rozpoczęły się spekulacje dotyczące jego następcy. Nazwisko Krzysztofa Wałeckiego pojawiało się w tym kontekście coraz częściej i nie było przypadkowe – rockman już wcześniej występował gościnnie z lubelską formacją.
11 września sam zainteresowany postanowił zakończyć spekulacje. W mediach społecznościowych poinformował, że zdecydował się związać z Budką Suflera na stałe.
„Po kilku rozmowach ostatecznie zdecydowałem się na stałą współpracę z zespołem Budka Suflera” – przekazał Krzysztof Wałecki.
Muzyk nie ukrywał jednocześnie, że podjęcie decyzji kosztowało go wiele emocji. Oznacza ona bowiem zamknięcie bardzo ważnego etapu jego muzycznej drogi – związku z Oddziałem Zamkniętym.
Krzysztof Wałecki żegna Oddział Zamknięty
Dla fanów polskiego rocka Krzysztof Wałecki nie jest nową postacią. Urodzony w Puławach wokalista, gitarzysta, kompozytor i autor tekstów pojawił się w Oddziale Zamkniętym w 1995 roku. Z grupą nagrał wydany w 1997 roku album „Parszywa 13”. Pierwszy okres jego działalności w zespole zakończył się około 2000 roku, natomiast w 2016 roku Wałecki ponownie dołączył do formacji.
Dlatego pojawiającą się w mediach informację o „31 latach w Oddziale Zamkniętym” warto doprecyzować. Od pierwszego dołączenia Wałeckiego do zespołu rzeczywiście minęło 31 lat, jednak jego działalność w OZ nie była nieprzerwana. Łącznie występował w grupie przez około 15 lat.
Sam wokalista nie ukrywa, że pożegnanie z zespołem jest dla niego trudne.
„Z ogromnym żalem rozstaję się z Oddziałem Zamkniętym” – napisał.
Podkreślił również wdzięczność za zdobyte przez lata doświadczenie i poprosił fanów, by wspierali zarówno muzyków Oddziału Zamkniętego, jak i jego na nowym etapie kariery. Całe oświadczenie zakończył wymownymi słowami:
„Nadszedł czas na zmiany”.
Poza Oddziałem Zamkniętym Wałecki był związany również z innymi rockowymi projektami. W jego muzycznym życiorysie znajdziemy m.in. Vintage, V2, Person czy wcześniejsze zespoły, w których rozwijał się jako gitarzysta i wokalista.
Jacek Kawalec sam zdecydował o odejściu z Budki Suflera
Zmiana za mikrofonem jest konsekwencją głośnego rozstania Budki Suflera z Jackiem Kawalcem. Aktor i wokalista współpracował z zespołem od 2022 roku. Razem z Ireną Michalską i Robertem Żarczyńskim śpiewał m.in. na albumie „Skaza”. Oficjalne materiały Budki Suflera potwierdzają udział całej trójki w nagraniu płyty.
Punktem zapalnym okazało się archiwalne nagranie z występu Kawalca, podczas którego sparodiował disco polo i Zenona Martyniuka. Gdy film ponownie zaczął krążyć w internecie, Tomasz Zeliszewski w imieniu Budki Suflera opublikował przeprosiny skierowane do Martyniuka.
Kawalec nie zaakceptował takiego sposobu rozwiązania sprawy. Co ważne, jak później sam wyjaśnił w programie „Kuba Wojewódzki”, nie został wyrzucony z zespołu. Decyzję o odejściu podjął sam po przeczytaniu opublikowanego oświadczenia.
„Na drugi dzień na swoich mediach społecznościowych napisałem, że odchodzę z zespołu” – mówił Kawalec.
Był to więc nie tyle klasyczny konflikt personalny, co poważna różnica zdań dotycząca granic artystycznego żartu, odpowiedzialności za wypowiedzi sceniczne i sposobu reprezentowania zespołu.
Krzysztof Wałecki już przywitany przez publiczność Budki Suflera
Sytuacja rozwijała się bardzo szybko. Jeszcze 12 września część mediów informowała, że Budka Suflera nie opublikowała oficjalnego komunikatu dotyczącego nowego wokalisty. Tego samego dnia wszystko stało się jednak znacznie bardziej klarowne.
Podczas koncertu Budki Suflera na inauguracji Warszawskich Dni Seniora doszło do symbolicznego przekazania miejsca przy mikrofonie. Wydarzenie odbyło się 12 września na Placu Centralnym w Warszawie.
Dzień później poinformowano, że właśnie ten występ był pożegnaniem Jacka Kawalca jako wokalisty Budki Suflera. Ze sceny przywitał się natomiast z publicznością Krzysztof Wałecki.
Budka Suflera podsumowała wydarzenie krótko i symbolicznie: Kawalec pożegnał się z publicznością, a Wałecki został przez nią przywitany.
To istotna aktualizacja, ponieważ wcześniejsze doniesienia sugerowały, że ostatnim występem Kawalca może być koncert zaplanowany na 19 września w Wilnie. Najnowszy komunikat zespołu wskazuje jednak, że sceniczne przekazanie pałeczki nastąpiło już 12 września w Warszawie.
Nowy głos, ale historia Budki Suflera trwa dalej
Dla Krzysztofa Wałeckiego to ogromne wyzwanie. Budka Suflera należy do najważniejszych zespołów w historii polskiego rocka, a jej profesjonalna kariera rozpoczęła się w 1974 roku. Z formacją nierozerwalnie kojarzą się takie nazwiska jak Romuald Lipko, Krzysztof Cugowski czy Tomasz Zeliszewski. Oficjalna historia zespołu sięga jednak jeszcze końca lat 60., zanim wykrystalizował się skład znany z pierwszych wielkich nagrań.
Po zakończeniu działalności w 2014 roku Budka Suflera wróciła na scenę w zmienionej formule. Za mikrofonem pojawili się m.in. Robert Żarczyński, Irena Michalska oraz Jacek Kawalec. Wałecki nie wchodzi więc do zespołu jako następca całej jego wokalnej historii, lecz przejmuje miejsce zwolnione właśnie przez Kawalca.
To istotne rozróżnienie, szczególnie w przypadku zespołu, którego repertuar przez dziesięciolecia wykonywali artyści o bardzo charakterystycznych głosach.
Wałecki ma jednak po swojej stronie ogromne sceniczne doświadczenie, rockową barwę głosu i znajomość realiów koncertowania z zespołami o wieloletniej historii. Publiczność będzie mogła teraz sama ocenić, jak jego interpretacje zabrzmią w takich utworach jak „Jolka, Jolka pamiętasz”, „Takie tango”, „Cień wielkiej góry” czy „Bal wszystkich świętych”.
Jedno jest pewne – w historii Budki Suflera właśnie rozpoczął się kolejny rozdział. A słowa Krzysztofa Wałeckiego „nadszedł czas na zmiany” w tym przypadku brzmią wyjątkowo dosłownie.


